Smalec

Poniższy przepis dostępny na nowej stronie – kulinarnamuza.pl

Składniki:

  • 300g słoniny niesolonej, bez skóry
  • Pół kilo boczku surowego
  • 400g smalcu, musi być bialutki
  • 2 średnie cebule
  • Pieprz, 1/3 łyżeczki, grubo mielony
  • sól- pół łyżeczki
  • majeranek- łyżeczka

Przygotowanie:

Słoninę i boczek wyjęte prosto z lodówki kroimy w drobną 1cm kostkę. Słoninę możemy również wsadzić na trochę do zamrażarki, wtedy lepiej się kroi. Na suchą, podgrzaną patelnię wrzucamy słoninę i wytapiamy ją na średnim/małym ogniu powoli, żeby się właśnie wytapiała a nie smażyła i przypiekała. Robimy to do czasu, gdy kawałeczki słoniny zmniejszą się do połowy swoich pierwotnych rozmiarów i wtedy dodajemy na patelnię pokrojony boczek. Wytapiamy na wolnym ogniu, aż skwarki będą lekko chrupiące, dbamy o to by skwarka z boczku się nie przypaliła. Wszystko robimy na wolnym ogniu. Od momentu włożenia słoniny proces wytapiania trwa od 45-60 minut. Teraz dorzucamy półtorej kostki smalcu i po jego stopieniu, musimy go jeszcze trochę potrzymać na patelni, żeby odparować wodę tak, aby na wierzchu nie było już „burzyn”. Cebulę drobno kroimy i dodajemy na patelnię, podsmażamy do zeszklenia, na mniej niż złoto. Możecie teraz dodać rozgnieciony ząbek czosnku, jeśli chcecie. Razem z cebulką wrzucamy pieprz, sól i majeranek. Gdy cebula się zeszkli, wyłączamy grzanie i gdy masa lekko przestygnie, napełniamy gliniany dzbanuszek. Po lekkim zastygnięciu mieszamy, żeby skwarki i cebula się równo rozłożyły.

dobloga1

dobloga2

Lutowy wyjazd do Wiecznego Miasta

Jakoś tak wyszło, że udało mi się wyjechać z koleżanką do Rzymu w przerwie międzysemestralnej. Nie muszę mówić, że lwią częścią całej eskapady, było pastowo- pizzowo- bruschettowe obżarstwo 🙂

Chciałam się z Wami podzielić kilkoma zdjęciami, związanymi oczywiście z jedzeniem. Szczególnie interesująca była dla mnie pasta z karczochów, której włoscy kucharze nie skąpią na swoich bruschettach. Odwiedziłyśmy również knajpę uwzględnioną w przewodniku Michelin, ze względu na najlepszą carbonarę we Włoszech- Trattoria Da Danilo. Cudem udało nam się wcisnąć bez rezerwacji, ale kiedy zostałyśmy o nią zapytane zaraz przy wejściu i cichutkimi głosikami powiedziałyśmy, że niestety nie zarezerwowałyśmy stolika, kelner spojrzał na nas karcącym wzrokiem. Ale udało się! Klimat niesamowity, lecz niestety półmrok panujący w restauracji, odcisnął swoje piętno na fotografiach, które wyszły bardzo słabe 😦 Smak carbonary zrekompensował nam wszystkie niedogodności, naprawdę danie było wyborne.

Od momentu wylądowania byłyśmy zachwycone piękną pogodą, zielenią, wiszącymi na drzewach pomarańczkami i kwitnącymi kwiatami. Żałowałyśmy, że u nas wiosna nie zaczyna się tak wcześnie…

Obiecane zdjęcia:

Sławna gelateria Giolitti:

DSC_0219

DSC_0224

Rozpływająca się w ustach carbonara:

P1090369

 

 

Bruschetty z pomidorami i pastą z karczochów:

P1090387

Pomarańczki w parku przy Villa Borghese:

DSC_0596

Poranny targ na Campo di Fiori:

P1090402

P1090404

P1090406

Projekt jedz dobrze i tanio- dzień 4

Przepraszam za małe opóźnienie z wstawieniem tego wpisu, niestety komputer odmówił mi wczoraj posłuszeństwa i dziś nadal to drobi tylko na mniejszą skalę.

Śniadanie: Naleśniki z cukrem, śmietaną i świeżymi malinkami

Obiad: Zupa koperkowa, udka z kurczaka i pieczone ziemniaczki

Podwieczorek: Kruche ciasto z rabarbarem

Kolacja: Tosty z serem

Co kupiłam: 5 kajzerek- 0,90gr, 4 podudzia z kurczaka- 4,5zł, rabarbar- 1,2zł, włoszczyzna mrożona 1,8zł = 8,4zł

Jak do tej pory wydałam 63,8 zł, skończyły mi się: ser, śmietana, maliny, szynka

Jeśli chodzi o przepisy, to na stronie znajduje się ciasto z rabarbarem, tylko dla potrzeb tego projektu zmodyfikowałam przepis, żeby korzystać z dostępnych produktów. Kruche ciasto wykonałam z jednego jajka, 50ml mleka, 70g masła, połowy szklanki cukru i 1,5 szklanki mąki i 1 łyżeczki proszku do pieczenia. Z kolei zupę koperkową ugotowałam na włoszczyźnie, 2 ziemniaki, pół pęczka koperku, trochę śmietany do zabielenia i odrobina masła. Wklejam pod spodem słabe ale zawsze zdjęcia:)

 

 

Projekt- jedz dobrze i tanio. Dzień 3

Dziś było ciężko, ale też i ciekawiej. Niskobudżetowe gotowanie przeszło próbę w warunkach kompletnego braku czasu i stresu przed obroną. Trudno mi było dziś cokolwiek zaplanować na konkretną godzinę, więc wyszło jak wyszło. Przepis na bakłażany pod spodem we wpisach. A to dzisiejsze jedzonko:

Śniadanie: Koktajl mleczny z malinami

Obiadokolacja: Faszerowane bakłażany

Kolacja: Resztka leczo z bułką

Jeszcze po drodze na przegryzkę reszta ciasta jogurtowego, które się już skończyło oraz kanapka z szynką. Z rzeczy kupionych dzisiaj to: malinki 5zł, bułki grahamki 4szt- 2,40. Jak dotąd wygląda budżet: 40+8+7,40=55,40

Jak widać jeszcze trochę zostało w budżecie do tych 90zł, ale i 4 dni do przeżycia:)

Muffinki bardzo czekoladowe

Najprostsze pod względem składników muffiny, całkiem nieźle wyczuwalny smak gorzkiej czekolady i przede wszystkim odpowiednio rosną, dzięki czemu powstaje pożądany w muffinkach popękany „grzyb”:) Chociaż ja preferuję te robione na maślance, te też są w porządku, tym bardziej gdy nie chcemy bawić się w wyciąganie nie wiadomo ilu misek i kiedy mamy niewiele czasu na przygotowania.

Składniki:

  • 300g mąki
  • 100g cukru
  • 200ml mleka
  • 4 łyżki kakao
  • 1 łyżeczka cukru wanilinowego
  • 2 jajka
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 100ml oleju
  • Pół szklanki posiekanej gorzkiej czekolady lub kropelek czekoladowych

Przygotowanie:

Składniki suche, czyli mąkę, cukier, kakao, czekoladę proszek do pieczenia i cukier wanilinowy wsypujemy do miski i mieszamy. Wlewamy do niej mleko, olej, wbijamy jajka i mieszamy łyżką. Może zostać trochę grudek, muffinom to nie przeszkadza. Do formy na muffiny wykładamy papilotki, a każdą z nich napełniamy w 3/4 ciastem. Pieczemy w 180 stopniach przez 25 minut.